Siemka. W dzisiejszym poście nic szczególnego nie zobaczycie, ale zrobiłam wczoraj kilka zdjęć które mi się podobają i mówię a co tam , dodam' ; p
Stwierdziłam, że obszerne posty są dla mnie powoli coraz to większym wyzwaniem, bo zbieram zdjęcia, pomysły, a jak przyjdzie czas na dodanie tego wszystkiego to bite 2 godziny z przerwami minimum ;p a biorąc pod uwagę ilość nauki, która mam ostatnio to wgl nie powinno mnie tu być ;) Tak więc postaram się dodawać krótsze pościki, które ułatwią mi i innym przeglądanie ;p
Ostatnio strasznie polubiłam czerwień, może nie do tego stopnia żeby szaleć za czerwonymi ciuchami, butami, czy akcesoriami...nie nie.. szczególnie lubię ja na ustach i ostatnio nawet na paznokciach. Tak. Miałam chyba wszystkie kolory tęczy na pazurkach ale czerwień pojawiła się dopiero 2 dni temu tak na dobrą sprawę ;p
Wydaje się, że to kolor używany dla podkreślenia elegancji albo ponętności czy jak by to tam określić ;p ale ja miałam bluzkę męską XXL + czapkę (smerfa ;p) i podobało mi się bardziej niż na wyjściowych kreacjach ; p ; )
Może to dziwne, ale do dnia dzisiejszego nie obejrzałam Zmierzchu, słyszałam mnóstwo opinii na temat tego filmu, a po słowach ' nie, nie oglądałam ' widziałam na twarzach znajomych wielkie zdziwienie ;D a że dzisiaj chillout 100% to chyba nadrobię zaległości. Chyba że wymyślę coś bardziej wpływającego na moją korzyść ;)
Jeszcze moja dzisiejsza mała rozkmina.
Na prawdę uznanie dla osób, które przeczytają dzisiaj te wszystkie moje wypociny ;p
Powrót do domu. Męczący tydzień. Okropny ból głowy. I co w weekend ? Spotkania ze starymi znajomymi...starymi, jak to okropnie to brzmi. Wystarczyło zaledwie trochę czasu, aby wszystko nazywało się inaczej. Osoby najbliższe Twojemu sercu oddalają się coraz dalej i dalej. Tutaj się liczy tylko zrozumienie i cierpliwość, cechy charakteru nie maja tu żadnego znaczenia, a zaufanie jest rzeczą niezłomną. Budowaną latami. Pewną w takim stopniu, że nic nie jest w stanie tego zepsuć. Przyjaciele. Najdroższy skarb. Nie zauważysz tego z dnia na dzień. Chwile całkowitego zadowolenia z życia, bycia na tym świecie jest błędnym kołem, które mimo zaznanego szczęścia prowadzi do bólu. Zawodzisz się na kimś, chcesz się z tym podzielić, wydaje Ci się że znajdujesz bratnią duszę, okazuje się, że nie, cierpisz...na tym to polega. Mimo tego wszystkiego, tych przeżyć, dobrych, złych, rozmów o wszystkim i o niczym, długiego i tylko pozornie krepującego milczenia ta relacja się nie kończy. Doskonale o tym wiesz. Planujesz. Szukasz wolnego czasu. Spędzasz go właśnie z kimś bliskim. Smutne jest tylko to, że z codziennego ' cześć, znowu Ty? ' stało się ' tęsknie, kiedy się spotkamy? '. Popijasz mocną kawę. Czujesz pulsowanie skroni. Dobra muzyka? Może to będzie najlepszym lekarstwem. Sen? Nie wiesz. Całe wyobrażenie dobrze spędzonego popołudnia kończy się traceniem tego cennego czasu przed komputerem. Patrzeniem w ekran monitora i wyczekiwaniem na wiadomość...wiadomość od Kogoś, kto daje Ci choć odrobinę szczerego uśmiechu.
Dobrze, no to..
Ciao dziubaski ;*
kocham Twoje wypociny, słonecko ♥
OdpowiedzUsuń<3
Usuń